Lato koloru wiśni- Carina Bartsh


zdjęcie okładki: empik.com


Tytuł: Lato koloru wiśni
Tytuł oryginalny: Kirschroter Sommer
Autor: Carina Bartsh
Tłumaczenie: Emilia Kledzik
Wydawnictwo: Media Rodzinna
Liczba Stron: 496
Tom: 1

  Poznajcie Emely, dwudziestotrzyletnią studentkę literaturoznawstwa, uczęszczającą na jeden z Berlińskich uniwersytetów. Dziewczynę upartą oraz cyniczną, kochającą naukę, książki i nie wyściubianie nosa z poza nich. Od czasu rozpoczęcia studiów, oddalona godzinami drogi od osób na których jej zależy, czuję się trochę samotna, a raczej niekompletna. Tęskni za rodzicami, przyjaciółką, a nawet za mała mieściną w której dorastała w otoczeniu najbliższych. Gdy do dziewczyny dociera wieść że jej ciut gadatliwa i nazbyt szalona przyjaciółka imieniem Alex, przenosi się do Berlina, jest wniebowzięta. Niestety istnieje jeden mały, niezbyt przyjemy szczegół, który wiąże się z jej przyjazdem. Mowa tutaj o Elyasie, dwudziestopięcioletnim studencie medycyny, chłopaku który czuje ogromny pociąg nie tylko do dziewczyn, ale również pianina. Warto wspomnieć, że jego wyglądzie i urokowi, a przede wszystkim magnetycznemu, turkusowemu spojrzeniu mało kto może się oprzeć. A szczególnie Emely, chociaż nigdy się do tego nie przyznaNie byłoby w nim nic złego, gdyby nie przeszłość, którą dzieli z główną bohaterką, no i oczywiście faktem, że będzie dzielił mieszkanie razem z Alex- jego siostrą.

"Elyas nie był cienką kreską ołówka, którą można było wymazać. Elyas był czarnym atramentem, który wsiąkł w moje życie jak w suchy papier."


  Od samego początku jasne jest że Emely, nawet za wszelką cenę nie da rady uniknąć spotkań z Elyasem, którego od siedmiu lat darzy nienawiścią. Jej jedynym ratunkiem jest 
próba ignorowania jego osoby, a gdy i to zawiedzie, obdarowywanie chłopaka ogromną dozą wypowiedzi przyprawionych cynizmem ze szczyptą sarkazmu. Z wielkim zaangażowaniem wciela ten plan w życie, obiekt jej misji nie ma jednak zamiaru się poddawać i stara się wypełnić każdą, nawet najmniejszą wolną lukę jej życia, próbując stać się jego stałym elementem. Przyczyną tego zachowania jest nie podzielanie przez niego w nawet najmniejszym stopniu nienawiści.
Ich relacja  jest specyficzna, choć kipiąca uczuciami o których z pewnością nie możemy powiedzieć przyjazne, to uzależniająca, a z czasem urocza. 


"- Gilotyna, ukamienowanie, rozstrzelanie czy stryczek?

- Hmmm? – zapytałam.

- Patrzysz na mnie z taką złością, jakbyś już myślała o morderstwie. A ja pytam, w jaki sposób.

- Chwilowo najchętniej posłużyłabym się ręcznym granatem. Poszłoby najszybciej."

  W międzyczasie do skrzynki internetowej Emely trafia tajemniczy e-mail od nieznanego 
wielbiciela imieniem Luka. W pierwszym odruchu ma wylądować w koszu, ale jakaś niewytłumaczalna siła sprawia że adresat, początkowo niepewny co do odpowiedzi, wysyła ją.   Wraz z kolejnymi listami sympatia tych dwoje pogłębia się coraz bardziej, a ich rozmowy o niczym przeradzają się w bardziej prywatne i dotykają wiele ważnych spraw, ale nie tracą przy tym na swobodzie i otwartości. Alex wraz z rozwojem znajomości nalega na apogeum, czyli spotkanie twarzą w twarz, lecz główna bohaterka nie kwapi się do wystosowania zaproszenia na takie spotkanie.

"Boże, czy ten facet był pszczelarzem? Obstawiałam, że tak, bo każde jego słowo działało jak miód na moje serce."

  Tajemnicza i przepiękna okładka przykuwa wzrok, a ciekawy tytuł krzyczy jeszcze głośniej aby jak najszybciej zapoznać się z treścią tej powieści. Ale czy oprócz oprawy graficznej jest w niej jeszcze coś wyjątkowego i wartego kupna?

  Ogólny zarys tej książki jest wszystkim znany no i szczerze powiedziawszy oklepany. Bo kto z nas nie zna choć jednej historii  w której to cicha, nieśmiała, a broń boże lubiąca zwracać na siebie uwagę dziewczyna poznaje zadziornego, z lekka aroganckiego chłopaka. Dorzućmy do tego Alex, czyli typowy przykład dobrej przyjaciółki, która w rzeczywistości przejawia duże pokłady egoizmu. Ale niesamowicie lekki styl autorki, usiany dobrym humorem i ciekawymi dialogami sprawia że ta powieść zaczyna wyłamywać się ze schematu. Nie mogę jednak powiedzieć że jest całkiem inna, ale ma swój specyficzny urok i wydźwięk.


  Niejednokrotnie podczas czytania na mojej twarzy gościł ogromy uśmiech, a struny głosowe produkowały śmiech, który powodował dziwne spojrzenia ze strony domowników. Zdarzał się również momenty, kiedy to miałam ochotę chwycić za patelnie i wskoczyć do świata przedstawionego, żeby otworzyć oczy bohaterom poprzez porządne rąbnięcie ich głowy. Te reakcje potwierdzają fakt, że książka mocno wciąga nas w swoje sidła i czasami zdarza się zapomnieć nam aby panować nad swoim reakcjami. Jest to skutek przystępnego i wciągającego stylu autorki, który pozwala nam z dużą łatwością i w szybkim czasie przeczytać około pół tysiąca stron.


  Pani Carina Bartsh w świetny i bardzo realistycznie sposób wykreowała głównych bohaterów. Mamy tu do czynienia z silnymi charakterami, dzięki których te postacie uzyskały w moich oczach sympatię. Z Emely, która prowadziła narracje, niebywale łatwo było mi się utożsamić, ponieważ jesteśmy do siebie pod pewnymi względami podobne. Obie cechujemy się oślim uporem i bardziej kochamy książki od ludzi, dostrzegłam również wiele innych, wspólnych zachowań i upodobań między nami, lecz nie będę rozpisywać się tutaj na temat mojego charakteru. Muszę was jednak ostrzec, że w przypadku sięgnięcia po tę pozycję nie należy przed wcześnie darzyć tę postać sympatią. Mówi wam to osoba która popełniła ten błąd i musiała pozwolić potem zszargać przyjazne uczucia do Emely w wyniku jej zachowania.
Niestety zaniedbano bohaterów drugoplanowe, nad czym bardzo ubolewam, ponieważ mogły się stać jednymi z tych mocniejszych stron książki, ale ich kreacja jest słaba i o wiele trudniej jest ich polubić czy się z nimi utożsamić.

  Dotychczas omówiłam większość plusów, a teraz czas rozpisać się na temat tych słabszych stron powieści, a jest ich dość wiele. Na pierwszy ogień idzie akcja, przy której muszę trochę ponarzekać. Bowiem na samym początku jesteśmy wrzuceni w wir wydarzeń, co jest interesującym posunięciem ze strony autorki, niestety później akcja diametralnie zwalnia i rozkręca się dopiero pod koniec książki. 
W całej historii zawarte jest bardzo dużo wątków, lecz tylko nieliczne z nich są dobrze rozwinięte, co sprawia wrażenie, że życie głównej bohaterki składa się jedynie z nauki oraz spotkaniami z Alex i tych mniej pożądanych z  Elyasem. Oczywiście znajdzie się coś związanego z pracą, uczelnią czy praktycznie nieistniejącym życiem towarzyskim i rodzinnym Emely, są to jednak tylko wzmianki które mają za zadanie jedynie wzbogacać główny wątek. 
Kolejnym, ale jakże znaczącym minusem jest przewidywalność, bo już po przeczytaniu 1/5 historii możemy domyślić się co wyniknie na jej końcu. Lecz trudność może sprawić nam przewidzenie ostatnich stron, które szczerze powiedziawszy wbiły mnie w fotel i wzbudziły lekką złość, którą mam nadzieje rozwieje drugi tom. 


  Na polskie wydanie Zimy koloru turkusu czekam z utęsknieniem, bo jestem bardzo ciekawa jak autorka wybrnie z sytuacji przed którą postawiła bohaterów i może w końcu dowiem się o co chodziło wiśniami zawartymi w tytule pierwszego tomu. Bowiem nie mogłam rozwikłać tej zagadki, gdy wiśnie tutaj nic nie znaczą i z tego co pamiętam nawet nie pojawia się tę słowo. 


"Lekkie love story utrzymane w konwencji romansu akademickiego"
- Opis książki

Z tym zdaniem zgadzam się w stu procentach, bo choć Lato koloru wiśni to dość dobra książka, to raczej nie spowoduje w naszej głowie dużej zmiany z zakresu myślowego. Ale za to może utkwić nam w umyśle przez długi. Polecam ją wszystkim osobom pragnącym odpocząć od poważniejszej literatury w te niemiłosierne upały, które nawiedzają teraz Polskę.

Ocena:
7/10

PS: Dla osób które przeczytały już Lato koloru Wiśni i czują niedosyt, a przy okazji znają jakiś dobry translator, lub język niemiecki to polecam zapoznać się z dwoma rozdziałami z perspektywy Elyasa, które można przeczytać na oficjalnej stronie autorki. 



Krótka informacja



  Niedawno postanowiłam zmienić tytuł i wygląd bloga na moim zdanie ciekawszy, mam nadzieje że Wam również się podoba :) W najbliższym czasie chcę również zmienić adres bloga, informuje o tym tutaj aby w ekstremalnej sytuacji, oszczędzić wam nerwów że ktoś przypadkiem włamał się na wasze konto Google i postanowił zaobserwować jakiś blog o lemoniadzie.


Do następnego razu :)

15 komentarzy:

  1. Jak ja chciałabym przeczytać tę książkę :) Znajduje się ona już w mojej bibliotece, ale kolejka do niej jest baaaaardzo długa :)
    No i oczywiście czekam na Twoje zmiany! Jestem ich bardzo ciekawa :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto czasami odłożyć całą listę książek i sięgnąć po coś relaksującego? :) Zmiany już gotowe :)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Boję się tej książki, bo boję się, że będzie mega schematyczna i przewidywalna, więc mi się nie spodoba.
    Może lepiej wyjustuj recenzje? Bo dość ciężko się czyta takie wyśrodkowane ;)

    http://suomianne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zaryzykować, bo ma też dużo dobrych cech a przede wszystkim wciąga i czyta się ją bardzo szybko. Dziękuję za radę :) Czytam bardzo dużo tekstów, które są wyśrodkowane i nie pomyślałam że dla niektórych jest to utrudnieniem, zaraz postaram się coś temu zaradzić :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wielką ochotę na tę książkę i mam nadzieję, że wkrótce uda mi się po nią sięgnąć! Czy występują tam sceny erotyczne? Bo przyznam, że nie lubię takich rzeczy w książkach :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie występują sceny erotyczne, więc bez przeszkód możesz sięgnąć po tę książkę :)

      Usuń
  5. A mnie od jakiegoś czasu bardzo ciekawi ta książka i może nawet sięgnę. Twoja recenzja jest zachęcająca.
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka mignęła mi w księgarni, ale nie zwróciłam na nią uwagi, bo wydawało mi się, że nie będzie do końca dla mnie, ale po twojej recenzji muszę zmienić zdanie. Zwłaszcza, że strasznie podoba mi się ten cytat z mordowaniem, to moje klimaty! :)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha, skoro chciałaś bić bohaterów patelnią, to chyba warto przeczytać "Lato koloru wiśni" :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam tej książki, może kiedyś znajdę ją w bibliotece i to się zmieni. Świetna recenzja!
    Pozdrawiam, /ksiazkowe-tajemnice.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Interesująca recenzja :) A tak przy okazji nominuję cię do Liebster Award! Serdecznie zapraszam i mam nadzieję, ze dołączysz do zabawy :D

    http://papierowawyobraznia.blogspot.com/2015/08/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie, tytuł jest bardzo intrygujący i przyciąga. Muszę przyznać Ci rację, fabuła nie ma w sobie niczego wyszukanego, ale ja po prostu kocham takie historie - właśnie z takimi niepozornymi, nieśmiałymi bohaterkami, w których życie wkracza przystojny, pociągający facet. Nie ma co ukrywać, że przy takich powieściach odpływam, w końcu można przy nich pomarzyć o partnerze idealnym :) Twoja recenzja bardzo dobrze opisuje tę pozycję, więc myślę, że dodam ją na swoją listę czytelniczą. Jestem pewna, że się nie zawiodę.
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. No nie wiem :/ Zobaczymy jak dużo książek mi przybędzie i wtedy się zdecyduję ^^

    Pozdrawiam, Lucy z Cmentarza zapomianych książek

    OdpowiedzUsuń
  12. Bez zbędnych ceregieli nominowałam Cię do LBA, zapraszam po pytania tutaj: http://papierowawyobraznia.blogspot.com/2016/08/lba-od-zuzanny-k.html :) A recenzja nawet zachęcająca ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń